Antagonista i pozostali bohaterowie

Najważniejsza przeszkoda

Skoro stworzyłeś (w głowie, albo na papierze) głównego bohatera, to nadszedł czas, aby mu trochę poprzeszkadzać. Nikt nie chce czytać trzystu stron o tym, jak Twoja postać chodzi na zajęcia i wypisuje długopisy podczas robienia notatek. Powinieneś więc znaleźć coś, co stanie się jej utrudnieniem w dotarciu do celu, a więc antagonistą. Przedstawię ci po krótce trzy rodzaje przeciwników.

Pierwszy z nich to antagonista nieokreślony; siły natury, wnętrze bohatera, czy też system bez wskazanych konkretnych osób. Najlepszym przykładem tego rodzaju oponenta jest świat przedstawiony w „Strefach”. Nie nazwałabym go głównym przeciwnikiem, a jednak zabił wielu i wciąż utrudnia życie ludziom, którzy zmuszeni są w nim żyć.

Kolejny rodzaj to ten najbardziej klasyczny, wręcz Disneyowski zły charakter, który zrobi wszystko dla swoich, zazwyczaj niczym nieuzasadnionych celów, a jego jedynym zadaniem jest bycie złym. Problem z tym antagonistą polega na jego płytkości. Czarny charakter to również charakter. Autor powinien przedstawić go jako człowieka z konkretnym celem i przede wszystkim powodem, dla którego stał się okrutny. Dlaczego ktoś za wszelką cenę chce stać się kierownikiem, nawet jeśli w tym celu musi kłamać i wykorzystywać innych? Może dlatego, że jego żona uznaje go za nieudacznika, albo dlatego, że chce odzyskać szacunek w oczach ojca po tym, jak przez swoje uzależnienie od hazardu stracił jego firmę? Możesz szukać przyczyn zachowania bohatera aż w jego dzieciństwie. Twój antagonista na pewno nie przeszkadza głównemu bohaterowi tylko dlatego, bo ma taki kaprys. Komu by się chciało?

Jednym słowem, najlepszym wyborem jest stworzenie trzeciego rodzaju antagonisty: postaci w odcieniach szarości. Takiego, który nie jest po prostu potworem, a człowiekiem z historią.

Pozostali bohaterowie

Ilość dwuplanowych, lub nawet epizodycznych postaci zależy tylko od Ciebie. W powieści o szkole będziesz ich potrzebował o wiele więcej niż w historii przedstawiającej zjawisko hikikomori. W mojej powieści jest ich naprawdę wiele (szczególnie w kolejnych częściach). Na tyle dużo, że potrzebuję spisu postaci, bo nie potrafię zapamiętać wszystkich nazwisk. Możesz wymyślić tyle postaci, ile tylko chcesz, pamiętaj jednak, że tak samo jak w przypadku czarnego charakteru, oni również nie mogą być nijacy. Każdy z nich musi mieć swój udział w historii. Jeśli po jakimś czasie uznasz, że ich rola już się skończyła- pozbądź się ich, albo najlepiej dokładnie zastanów, czy aby na pewno nie mógł zastąpić ich ktoś inny. Uważam, że najlepsza sytuacja powstanie wtedy, kiedy każdy z Twoich bohaterów będzie miał jakiś związek z główną postacią (lub paroma głównymi postaciami).

W połapaniu się wśród charakterów, imion i relacji pomoże ci mapa myśli. Jest to coś, co ja robię nieświadomie. Mówię, że nie rysuję pięknych schematów, a mój notatnik jest pełen bazgrołów, strzałek i symboli oznaczających sympatię, śmierć, czy momentu pojawienia się bohatera. Rysuję również mapę powiązań. Łączę ze sobą nazwiska, dodaję krótkie opisy konkretnych sytuacji, a czasami nawet skróty najważniejszych dialogów.

Tym akcentem przeszliśmy przez większość najważniejszych etapów planowania. Zdjęcie mojego, najbardziej podstawowego, schematu pomoże Ci uporządkować to, co już stworzyłeś. Pamiętaj tylko, że pomysły i ich uporządkowanie będą pojawiać się na bieżąco, również w trakcie pisania. Jeśli nie masz jeszcze koncepcji na dany moment książki, lub twoja akcja wydaje Ci się zbyt skomplikowana- bez obaw. Mnie bardzo pomaga rozpisanie akcji. Na kartce A4, od myślników spisuję wszystkie najważniejsze „sceny” i sytuacje, które mam zamiar opisać. Podczas tworzenia takiej chronologicznej mapy zazwyczaj udaje mi się wymyślić coś nowego, lub uporządkować to, z czym miałam problem wcześniej.

Spisanie szczegółów akcji może poczekać. Najważniejsze, abyś miał już zaplanowany główny problem, dążenie do rozwiązania go i przeszkody, które bohater będzie napotykał po drodze. Przejścia między tymi głównymi punktami będą się wyjaśniać i tworzyć później, a może nawet podczas pisania.

Pozostaje jeszcze kwestia narracji, ale o tym opowiem Ci w kolejnym wpisie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

<span>%d</span> blogerów lubi to: